Strusia ferma

Dziś, w środku grill-weekendu nieliczna garstka desperados przez sześć godzin rysowała. Nie nauczałem jak powinna być narysowana noga, palec, czy ucho. Próbowałem przekonać rysujących, że tajemnica rysunku polega na przekroczeniu swojego komfortu. Na wyciśnięciu z siebie ” jeszcze jednej kropli krwi z serca”. Na usilnym przekroczeniu zmęczenia, niewiary, napięcia, irytacji. Strachu nieznanego. Obawy przed zepsuciem tego co już jest niezłe. Bartek Sąsiad  uśmiechnął się mrucząc – ” to tajemnica wszystkiego.” Po pięciu i pół godziny rysowania, po dwóch dużych rysunkach 100×70,  mimo zmęczenia Ola Gos wzięła nową kartkę 100×70 i w ostatnie 20 minut narysowała rysunek. Oto on.
ps.: Posiadanie fermy strusi nie gwarantuje, że ma się jaja. I na odwrót.

„Słowa zabijają znaczenie” – jednak próbujmy.

 
Wyrosło pokolenie konsumentów, (biorców – nie dawców.) Kiedyś bawiono się patykami, odpadami, majsterkowano, wiązano drutem, wycinano nożem z kory, strzelano z procy. Potem przyszła kometka. (pyk – pyk – pyk.) Potem konsola, myszka. (klik – klik – klik.)
Mało kto wierzy, że może kimś być, coś osiągnąć. Że można wycisnąć z siebie dużo
więcej. O czymś marzyć, na coś postawić. Poprostu spotykam sie z tymi, którym jest za dobrze. Miałem uczenicę, która aby zarobić na lekcje pracowała w barze sałatkowym, po 12 godzin. Dziś Julita jest znaną malarką z pokolenia 30-latków, zawsze była wojowniczką. Było parę osób. Mój przyjaciel powiedział, że tak było zawsze. Jest 5% chcących znaleźć, reszta (ewentualnie), chce szukać. A co ja chcę znaleźć? 

Podziękowanie

„Sztuka nie wymaga żadnych nadludzkich umiejętności, wymaga pracy, czystości intencji i prawdy, jako swego źródła.” (Małgorzata Plichta)
Z moich obserwacji – wymaga również „pokory” (Bartek Kwasek) i… inteligencji, lub zamiennie, intuicji. Podobno pycha i arogancja umierają parę godzin po człowieku.
Jestem głeboko wdzięczny moim szlachetnym uczniom, że mnie o tym przypomnieli.

Żabcie

„Równe pismo jest pismem niewolnika.” (chińskie) Jeśli ktoś rysuje tylko po to aby zdać egzamin, nigdy nie narysuje czegoś, co ogrzeje serce, pożywi nasze marzenia. To jest „granie do kotleta”.  Legiony panienek i chmurnych młodzieńców, na wiosnę gnani przerażeniem odwalają pańszczyznę. Instruowani przez ekonomów, którzy – też odwalaja panszczyznę. I wychodzi, co wychodzi. Rysują to co im ustawią. Prawie nikt nie rysuje Świata. Bo nie ma takiej potrzeby. Czasem mangę, jak już zbiór najlepszych żartów ze zlewu internetu nie bawi. Gdy usłyszałem powiedzenie „Muzea nie są dla wszystkich”, oburzyłem się. Ale dziś dodałbym „Przeżywanie świata, odwaga bycia sobą, realizowanie swoich marzeń.” Też nie jest dla wszystkich. Poprostu taka jest przyroda. Jest opowieść o żabie, która siedząc w studni mówiła – „Ocean, a on jest większy od studni?”

List do A lub Z

Jeśli zamiast iść w górach, opala się lub zbiera jagódki,a potem biegnie pod górę –  nie daje to dobrych rezultatów. Jeśli oczywiście torsje uznamy za niekorzystne rezultaty. Gdy przebywamy wśród palaczy, śmierdzimy jak popielnica. Jeśli jesteśmy wsród fałszujących, nie zaśpiewamy czysto. Przyroda jest okrutnie sprawiedliwa. Nie będę udzielał dobrych rad. Jeśli ktoś uważa, że może coś skorzystać z kontaktu ze mną, niech pyta. Nie obrażam się na „nie przychodzenie”. Robię swoje. To co jest moja usilną troską, to postanowienie, abym jak większość starych ludzi nie zgorzkniał. Ale to mój problem. Każdy ma swoje problemy. Jest jednak sprawiedliwość.